czwartek, 16 lipca 2015

Rozdział 6

W POPRZEDNIM ROZDZIALE:


-No ile jeszcze-zacząłem się denerwować.
-Stary uspokój się, jesteśmy tu od dwudziestu minut. Nagle z sali wyszedł lekarz. Szybko podbiegliśmy do niego. 
-Co z moją siostrą?-spytała brunetka nadal przytulająca się do Riker'a.


-Już wszystko w porządku. 
-Czy można do niej wejść?-spytałem z nadzieją 
-Tak. Ale pojedynczo. Pacjentka musi odpoczywać. Powiedział i odszedł.
-To kto do niej idzie?-spytała Ryd. A wszyscy spojrzeli na mnie.
-Że niby ja? A czemu nie Vanessa?
-Bo ty jej uratowałeś życie-powiedziała brunetka
-No dobra, niech wam będzie.-i wszedłem do sali.


OCZAMI LAURY 



Siedziałam właśnie w białej sali. Normalnie jak tu ludzie mają zdrowieć? Tu jest tak ponuro. Myślałam. Aż otworzyły się drzwi, a w nich stanął Ross.
-Mogę?-pokiwałam głową-I jak się czujesz?-Spytał siadając koło ''mojego'' łóżka.
-Już lepiej. Dziękuje. 
-Za co?
-Za uratowanie mi życia.
-Oh nie ma za co-powiedział i uśmiechną się. Ma taki piękny uśmiech i te czekoladowe oczy w których tonę za każdym razem...Ej stop! Marano ogarnij się! To twój przyjaciel!
-Mogę ci coś powiedzieć?-spytał nagle blondyn.
-Tak jasne.
-Bo znam taką jedną dziewczynę i raz ją pocałowałem no i czułem coś czego nie czułem nigdy wcześniej z żadną  inną dziewczyną.
-Opowiedz  mi o niej.
-Ma piękne oczy w których tonę, uwielbiam jej uśmiech który rozświetla każdy mój dzień. Znamy się nie długo ale czuje jakby od zawsze.-wyznał z uśmiechem. A ja? Czułam jak moje serce pęka na milion kawałeczków. Ale czemu?
-WOW Ross ty się zakochałeś.-powiedziałam z udawanym uśmiechem.
-Taaa chyba tak. Ale nie chcę zepsuć naszej przyjaźni-powiedział i posmutniał. Ale zaraz zapytał-A ty, opowiedz  mi o nim.
-Co?-zdziwiłam się
-Laura widać że ktoś ci się podoba.
-Serio?
-Tak.
-No dobra. Jest przystojny, miły, zabawny i jest moim przyjacielem.
- No to mamy podobny problem.- uśmiechnął się- Dobra, ja idę bo chyba jesteś zmęczona. To pa.
-Pa- i wyszedł. A ja zostałam z moimi myślami. Czemu tak mnie bolało gdy mówił o innej?



OCZAMI ROSS'A


Wróciliśmy do domu, ja od razu udałem się do mojego pokoju. Wziąłem gitarę do rąk i zacząłem grać i śpiewać. Nikomu tego nie mówiłem ale mam tok jakby ''pamiętnik'' w którym zapisuje także piosenki. Zaczynałem pisać już drugą zwrotkę gdy nagle usłyszałem pukanie. Schowałem zeszyt.
-Proszę-odparłem a do pokoju weszła Delly.
-Nie przeszkadzam?
-Nie. Właściwie to to chciałbym z tobą porozmawiać.
-Ok. A o czym?-spytała siadając obok mnie.
-Bo chyba się zakochałem.
-To powiedz to Lau-powiedziała z uśmiechem
-Co? skąd wiesz że to o nią chodziło?
-Ross. Bracie. To widać.
-Ale boje się, a jeśli ona nie czuje tego co ja?
-Ross zapewniam cię że czuje. A jeśli boisz się jej powiedzieć co czujesz to napisz.
-Dobry pomysł siostra. Dzięki. A co ode mnie chciałaś?
-Jutro pójdziesz po Laurę, bo tylko ty masz wolne.
-Jasne.-Ryd wyszła a ja zasnąłem z myślą o Lau.


Hej kwiatuszki i jak rozdział? Wiem nuda, nuda i jeszcze raz nuda. No trudno się mówi.  Next w sobotę przed dwudziestą powinien być :-)


                                 


                                                       Do napisania kwiatuszki<3 i papa



2 komentarze: