DEDYK I POZDROWIENIA DLA: KAJA FANKA ;-)
Niestety epilog :-(
Oj chyba zapomniałem powiedzieć Ryd że nie wrócimy na obiad tylko oooo.. upsss dwudziestej czwartej trzydzieści oj. Złapałem Lau za rękę i weszliśmy do domu. Co tam zastaliśmy? Oj chyba nie chcecie wiedzieć. Rydel i Van zapłakane rozmawiały z policją, a chłopaki latali krzycząc gdzie jest nasza Laurunia.
-Hej już wróciliśmy!
-Hej wam!- od krzyknęli- No i tłumacze panom że mieli wrócić na obiad a jeszcze ich ni... zaraz. Zaraz zobaczycie, mieliście wrócić na obiad!
-To oni?-spytał policjant
-Tak. Niech panowie sobie już idą.-powiedziała Ryd.-A wy. Dostaniecie, mieliście wrócić na obiad!!!!!!-krzyknęła- Awwww jesteście razem. To słodkie. Ale i tak wam się dostanie.
-I tak właśnie zacząłem spotykać się z waszą babcią- skończyłem opowiadać wnuką historię. Jak to wszystko się skończyło? No więc Ryd i Ell mają trójkę dzieci i pięcioro wnucząt. Rocky nie znalazł tu dziewczyny więc postanowił wyjechać. Teraz ma piątkę dzieci, siedmioro wnucząt i cudowną żonę. Ryland ma syna i wnuka w drodze. Niestety Vanessie i Rikerowi się nie udało. Rik zdradził dziewczynę z fanką. Van nie zdołała mu wybaczyć więc wyjechała. Gdy dowiedziała się że Rik będzie miał dziecko z tom dziewczyną, załamała się i trafiła do psychiatryka. Riker płacił na dziecko. Gdy skończyło osiemnaście lat popełnił samobójstwo. A co ze mną? Ja mam dwójkę dzieci, trójkę wnuków i kolejne w drodze. A Laura? Zmarła przy porodzie naszego drugiego dziecka. Codziennie ją odwiedzałem. Tak było i dziś. Przy jej grobie rosły czerwone róże, jej ulubione kwiaty. Zapaliłem znicza i usiadłem na ławce.
- I jak dzieci, radzą sobie?
-Tak, są szczęśliwe.
-Skoro tak to chyba możemy iść.
-Tak chyba możemy.- złapałem Lau za rękę i weszliśmy w gęstą mgłę. Rano przy grobie mojej żony znaleziono moje ciało, a przy nim karteczkę którą przekazano moim bliskim. Na kartce pisało: '' Czasami są chwile, gdy problem jest w każdym kroku. W pięści ściskasz frustracje a bezsilne łzy ci płyną.- Każdy rozumie te słowa inaczej. Ja je rozumiem tak: w każdej sytuacji znajdziemy rozwiązanie, tylko musimy tego chcieć. Nie ważne że jest ciężko, ważne żebyśmy trzymali się razem.''
Hej kwiatuszki<3 I jak rozdział/epilog? Tak wiem że to coś jest słabe, krótkie itd. Wpadłam na ten pomysł na cmentarzu o dwudziestej drugiej. Tak, tak wiem że to trochę dziwne ale cóż zdarza się. A i taki mały szczególik, nie wiem co robiłam na tym cmentarzu bo nie mam tam nikogo pochowanego. Także ten no trochę dziwne. Dobra koniec bo jeszcze uznacie mnie za jakąś psychopatkę. No więc tak koniec tego opowiadania, ale mam zamiar pisać tu tak jakby one shoty czy jak to się tam pisze. Mam już trzy napisane ale nie wiem kiedy je wstawię. Także Do napisania kwiatuszki i papa
PS. Przepraszam że tak długo nie było notki ale najpierw nie miałam neta przez te burze a potem kuzynki przyjechały i nie miałam czasu. Także nie gniewajcie się.


