czwartek, 6 sierpnia 2015

ONE SHOT 2 - Kto kocha bardziej, jest zawsze podległy i musi cierpieć.



Nie wiem od czego zacząć bo za początek można uznać koniec ale czy to wszystko było tego warte?


Poznałam go kilka lat temu, był dzieciakiem, młody, uparty, rozpieszczony chłopak, a co w tym najgorsze chłopak mojej najlepszej przyjaciółki, nienawidziłam go.
Przez niego straciłam ją. Laura  wszystkie swoje bóle przez niego wyżywała na mnie.
Potrafiła rano być bardzo miłą, kochaną osobą, gdzie wieczorem robiła z siebie frustratkę która atakowała mnie, choć tak naprawdę niczego nie byłam winna.
Nie mogłam uwierzyć, jak ona może być tak od niego uzależniona, była na jego każde zawołanie, robiła to co tylko mu się podobało, była jego niewolnica która tańczyła tak jak on zagrał.
Nasza przyjaźń rozpadła się... W sumie nawet tego nie żałuje. Jej traktowanie mnie było karygodne i jak wiadomo każdy ma swoje granice.
Przez rozstanie z nią, poznałam go. Chciał naprawić nasza znajomość, lecz jestem kobieta z zasadami i nie pozwoliłabym sobie na kontynuacje znajomości z osoba która mnie nie szanuje, kontakt z Laurą i nim mi się urwał..
Myślałam, że to koniec historii, lecz to dopiero początek naszego love story.
Razem z NIM trafiliśmy na studia i kontakt powrócił. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, co raz częściej, co raz częściej, w końcu rozstali się z Laurą, he he rozstawali się 1000 razy, musiałam tego wszystkiego słuchać ale tak naprawdę co ja wyprawiałam? Podobał mi się. Miał bardzo męski głos, taki
onieśmielający, potrafił doprowadzić mnie do czerwoności, zawstydzić... Zaczęłam go traktować jak przyjaciela, spędzaliśmy ogrom czasu, wiedziałam ze jest okropny, jego brak szacunku do kobiet, zdrady, alkohol, przerażały mnie a jednak miałam do niego cholerne zaufanie bo mnie traktował jak księżniczkę, mówił że jestem jego siostrzyczką, to jakiś paradoks.
Wiele o nim myślałam, zastanawiałam się czy na pewno traktuje go jak przyjaciela? Był cholernym amantem, romantykiem, onieśmielał mnie... Wiedziałam, ze to żarty ale pragnęłam by stało się to prawdą. Wiedziałam o nim wszystko, zmienił się. Po stracie Laury, nie miał nikogo, pisał tylko ze mną ale byłam tylko jego przyjaciółką...
Przestał imprezować, podrywać kobiety, przy mnie był ideałem. Ale czy on może być ideałem? Człowiek który zdradzał swoją kobietę? Nie szanujący kobiet? W głowie tylko zabawa.. Wmawiałam sobie, ze tak, zmienił się.
Nadeszła noc, późna, spalam sobie, gdzie obudził mnie jego telefon, powiedział ze jest przed moim domem, żebym wyszła..
Był kompletnie pijany... Powiedział, ze upił się ze szczęścia bo się zakochał...
Byłam zdziwiona, serce było rozdarte ale cieszyłam się razem z nim, wspierałam go.
Okazało się, że zakochał się we mnie..
Jak mógł w cichej myszce która uroda nie grzeszy, która ma sporo kompleksów, która nigdy nikomu nie okazała uczuć, nie to nie prawda. On jest pijany...
Przenocowałam go u brata w pokoju.. Rano już go nie było, zostawił po sobie kartkę z przeprosinami.
W mojej głowię pojawił się mętlik. Jak mogę? Jak on może?
Czy to dzieje się naprawdę?
Tak... Wiedziałam że muszę mu odmówić ale z drugiej strony, zależy mi na tym facecie tak strasznie.. Ale ja nie mogę.. Wiem jaki jest dla swoich kobiet, nie nigdy ale w głowie, kochasz go.
Jak mogłam do tego dopuścić? To nie miało się wydarzyć. Ale to wszystko co złe robił, tak cholernie mnie do niego przyciągało..
Był dla mnie tlenem ale odmówiłam mu, powiedziałam ze nic z tego nie będzie...
Płakałam każdej nocy nie wychodziłam  z domu, zraniłam samą siebie, dzwonił lecz nie odbierałam, mijały dni a u mnie nic się nie zmieniało, tak cholernie go kocham a nic nie mogłam zrobić, jedynie wspominać wspólne chwile i tamtą noc..
Przełamałam się..
Postanowiłam dać mu szanse, niech robi ze mną co chce, chce być jego niewolnica, akceptuje go takim jaki jest..
Minął miesiąc, poprosiłam o spotkanie, zgodził się.
Powiedziałam mu o wszystkim, co czuje, jak go bardzo kocham, jak chce z nim być, że chce dać mu szanse...
Był w szoku.
Odmówił.
Byłam w szoku.
Umieram.
Zranił mnie.
Uczynił mnie kimś wyjątkowym. Powiedział, ze ma ze sobą problem i nigdy nie skrzywdziłby swojej siostrzyczki, że przeprasza, że chce być blisko mnie jak TEN przyjaciel..
Nie zgodziłam się.
Odeszłam z płaczem.
Jest 3:30 a ja nadal nie mogę dojść do siebie.
Nie będę jego przyjaciółką ani jego niewolnica.
Kocham go.
Ale zapomnę. Taka jest moja historia jestem  Courtney Eaton a zakochałam się w Rossie Lynchu. 







Hej kwiatuszki macie kolejną historie ta jest bardzo króciutka. Przepraszam za błędy ale pisze na szybko bo jadę nad jezioro. Mam nadzieje że się podobało. I to taka nowość bo pierwszy raz pisze o Courtney i Rossie.  Ale kibicuje im i mam nadzieje że są razem szczęśliwi.  






2 komentarze: