środa, 5 sierpnia 2015

ONE SHOT- Miłość to apogeum nienawiści.

Laura- zakompleksiona 18-latka. Utalentowana muzycznie. Brązowe włosy z blond końcówkami, czekoladowe oczy, długie rzęsy, pełne usta, zgrabna, średniego wzrostu. Wiecznie zamyślona, niewinna. Chłopcy potajemnie się w niej kichają, ale ona tego nie zauważa. Woli marzyć.
Ivan- przyjaciel Laury. Kocha się w niej. Zabawny, koleżeński, wyrozumiały.
Ross- dziwny 20-latek. Zadufany w sobie. Wysoki, umięśniony mężczyzna o blond włosach i czarnych jak węgiel oczach.

Jak co dzień zaspałam. Latałam z pokoju do pokoju. Umyć, pomalować, uczesać się. A no i ubrać. Wzięłam torbę i zeszyt z piosenkami, wybiegłam nieudolnie zakładając kurtkę i szalik. Dosłownie biegłam aby zdążyć na autobus. Na szczęście zdążyłam. Wsiadłam i ruszyliśmy. Mimo że ''zagrożenie'' w postaci spóźnienia minęło, cały czas się spieszyłam. Musiałam tyle rzeczy dziś ogarnąć. Przede wszystkim projekt.
Na drugiej przerwie pobiegłam do pani od muzyki.
-Lari!-zawołał znajomy mi głos-zaczekaj!-krzykną Ivan
-Iv... nie mam czasu.-krzyknęłam i pobiegłam dalej. Za to go lubię. Nie ważne że coś chce, zawsze rozumie że jak nie mam czasu to nie. Wpadłam do klasy muzycznej w której była nauczycielka. Pokazałam jej 2 piosenki. Ach tak, były to pomysły dla chóru, do którego należę, na pokaz talentów w naszej szkole. Chciałam iść do akademii muzycznej, więc muszę już o tym myśleć. Drugą piosenkę miałam trochę poprawić. Wyszłam z klasy i szybko poszłam na lekcje. Oczywiście musiałam się spóźnić. Bez słowa zajęłam swoje miejsce. Nauczyciel zmierzył mnie wzrokiem a ja go ignorowałam, bo moje myśli poszły innym kierunkiem. Ahhh... Tak jak zawsze... może to przez ten wiek... ale chciała bym się zakochać... spotkać księcia z bajki... Eh głupie marzenia. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Laura do odpowiedzi- o Boże! Dlaczego ja!?-Zrób to zadanie- rozkazał. Spojrzałam ... no i jestem wkopana.
- Nie umiem.-powiedziałam ignorując jego nie zadowolenie.
-Niedostateczny- powiedział- siadaj.-jak bardzo można nienawidzić własnych uczniów? Wróciłam do ławki i zaczęłam coś bazgrać. Widziałam że Ivan mi się przygląda, ciekawe co chciał.
Nareszcie!! Koniec lekcji! Wyszłam z klasy i udałam się do domu.
-Laura!-zawołał po raz setny dzisiaj Ivan.-zaczekaj!
-Tak?
-Może wpadniesz dzisiaj?
-Nie będę miała czasu, muszę dokończyć piosenkę. Może jutro?
-To do jutra.-odwzajemnił uśmiech i czochrając mi włosy, puścił oczko i poszedł w swoją stronę. Po chwili autobus przyjechał. Wsiadłam i włożyłam w uszy słuchawki. Zanim się obejrzałam byłam na przystanku. Założyłam dłuży kaptur na głowę. Deszcz padał coraz mocniej. Szłam szybko aż na kogoś wpadłam. Z rąk wypadł mi telefon a za nim moje słuchawki.
-Jak chodzisz?!?!-krzyknął wściekły
-Przepraszam-powiedziałam patrząc mu w oczy. Uśmiechnął  się cwaniacko.
-Nie ma problemu...-zamruczał obejmując mnie-chyba wiem jak możesz mi to zrekąpęsować- Co?! Bezczelny!! Przecież to wcale nie była moja wina! I co on sobie myśli?! Nie dałam po sobie poznać że buzuje we mnie złość.
-Tak?-zapytałam. objęłam dłońmi jego przed ramie 
-Jestem dziś sam w domu- szepną i skiną głową z satysfakcją. Byłam coraz bliżej niego i gdy byłam wystarczająco blisko mocno kopnęłam go w krocze. Zawył z bólu i zgiął się w pół łapiąc za ''klejnoty''. 
-Nie musisz dziękować- puściłam mu causa i ignorując go ruszyłam przed siebie.
-Pożałujesz tego- krzyknął lekko piskliwym głosem. Oduczy się braku szacunku. Dotarłam do domu. Zjadłam i od razu wzięłam się za poprawianie piosenki. Po skończeniu udałam się na duł po wodę. 
-No na reszcie! Ile czasu można cię wołać!-powiedziała mama. Wyglądało że to już kolacja. Spojrzałam na zegarek była 23:43?!?! 
-Nie słyszałam...
-Siadaj i jedz- powiedziała. Wzięłam kęs.
-Mmmm... jakie dobre.- Zjadłam, poszłam się wykąpać i padłam na łóżko. Obudziłam się o 5:46. Postanowiłam że wstanę i pójdę pod prysznic. Wyszykowałam się i oczywiście na granicy spóźnienia wybiegłam z domu z piosenką w ręce. Wsiadłam w autobus. Gdy dojechaliśmy na miejsce wysiadłam i skierowałam się do szkoły. Niestety to nie mój dzień i wiatr porwał mi moją piosenkę. Pobiegłam w tamtym kierunku. Już chciałam ją podnieść,ale nie wiadomo skąd pojawił się kopnięty prze ze mnie wczoraj facet. Gapiłam się na zdeptaną przez niego kartkę. Chłopak podszedł do mnie i szepną na ucho.
-Nie musisz dziękować.-czułam się poniżona. On odszedł. Nie wiem ile tam stałam. 
-Laura?- oczywiście Ivan.- Co się stało?- Wtuliłam się w niego.- chyba nie chcesz iść do szkoły, co?
-Nie chcę.-poszliśmy do niego zrywając się z lekcji. 
-To powiesz co się stało?- zapytał podając mi gorącą czekoladę. Opowiedziałam mu co się stało wczoraj i co ten chłopak zrobił dziś. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Nagle ni z tego ni z owego powiedział że jestem ładna.
-Brałeś coś be ze mnie?
-Na prawdę uważam że jesteś ładna.- uśmiechną się i nagle... impuls. zaczęliśmy się całować. Popchną mnie na łóżko. Było mi przyjemnie ale nie czułam nic więcej. Chciałam poczuć motylki. Odepchnęłam go.
-Przepraszam...-szepną. 
-Nie...nie to ja...- byłam zdezorientowana. Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam. Szłam nagle do usłyszałam
-Ej...Czekaj!!-krzykną kierowca. Taaaaa...
-Mało ci?- zapytałam ciągle zła za moją piosenkę.
-Ale sama przyznasz że miałem swój powód a raczej dwa. 
-Super- odrzuciłam z ironią.
-Ross. A ty?
-Laura- sama nie wiem po co mu to powiedziałam.
-Laura...Podwieźć cię?- byłam w szoku.
Eeeee.... Nie dzięki.
-Ej na tych obcasach daleko nie zajdziesz.
Naprawdę? To patrz.- podniosłam dumnie głowę. Zaśmiał się.
-To prawie 7 km, a ja jadę w tę stronę.
-Co kombinujesz?     
-Nic nie kombinuje...- uśmiechną się jakby milej. Ruszyłam w jego stronę z zawahaniem. Otworzył mi drzwi. Wsiadłam a on ruszył. Bacznie mu się przyjrzałam.
-No co?
-Nic- odparłam i odwróciłam głowę patrząc przed siebie. Dojechaliśmy pod mój dom. Spróbowałam  otworzyć drzwi. Były zamknięte.
-No dobra rozbieraj się.- sięgną do swoich spodni. Przeraziłam się. Po chwili nie wytrzymał i...... zaczął się śmiać.-Żartowałem.- śmiał się. Otworzył mi drzwi. 

Następne tygodnie mijały mi normalnie. Często spotykałam Rossa. Za każdym razem się kłóciliśmy. Pewnej soboty mama zapytała się mnie czy nie idę z nią  na pogrzeb jej znajomego z pracy. Nie chciałam iść ale też nie chciałam jej opuszczać w takiej chwili. 
Będąc już na miejscu usiadłam dość daleko od trumny. Jaki był mój szok gdy zobaczyłam w pierwszej ławce...Rossa!!
-Mamo kto to jest? 
-To syn Marka, Ross.- Zrobiło mi się żal Rossa i jego rodziny. Na cmentarzu gdy już zakopali trumnę i została garstka osób: 
-Choć już...-szepnęła zapłakana mama.
-Idź... zaraz przyjdę- podeszłam do stojącego nad grobem Rossa.
-Przepraszam...-Odwrócił się i przytulił do mnie wybuchając płaczem. Objęłam go. Wracając do domu nie odzywałam się, myślałam o tej sytuacji. 
-Wiesz... Mark kiedyś mówił że nasze dzieci będą piękną parą. 



PONIEDZIAŁEK 3 TYGODNIE PÓŹNIEJ:

Wszystko wróciło do normy, również moje kontakty z Rossem. Znów się kłóciliśmy  jak dawniej. Szłam właśnie do sklepu. Spadł śnieg. Miałam kaptur na głowie. Skręciłam i wpadłam na kogoś. 
-Co tym razem też moja wina?!!
-No nie może moja?!!  -rzucił kpiąco
-Weź sobie okulary kup może co?!!
-To może jaśnie Pani kupi sobie kurtkę z mniejszym kapturem?!!!-dotknął go dłonią 
-Weź się idioto!!!
-No chyba ty idiotko!!
-Odwalisz się w końcu ode mnie?!!
-Bardzo chętnie!! To przestań na mnie wpadać!!
-To ty na mnie wpadłeś!!
-Nie?!?!
-Tak?!?!-i w tedy nie wiem jak to się stało. Rzuciliśmy się na siebie w namiętnym pocałunku. Przeszedł mnie dreszcz. Motylki w brzuchu i to ciepło bijące do niego. Zupełnie coś nowego. Jego wargi były takie słodkie. Wplotłam palce w jego blond włosy.
-Kocham Cię-szepną.
-A ja Ciebie.- i znów wpiliśmy się w swoje usta. Zadziwiające jak w ciągu sekundy można przejść z nienawiści do miłości. 



                                                                  KONIEC.









  

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super one shot !! Nie słuchaj tego anonima zazdrości ci tylko talentu :) Mam nadzieję , ze niedługo opublikujesz kolejny one shot :) Czekam :**

    OdpowiedzUsuń
  3. suuuper szkoda,że taki krótki ale jest super ;)
    moniaa

    OdpowiedzUsuń